Site Loader
Personal

Pracowała dla największych marek odzieżowych w Polsce. Po LPP i Prosto Wear, postawiła kropkę nad i, spełniając marzenie o własnej marce. Personal łączy wszystko to, czego potrzebuje nowoczesna i świadoma kobieta. Poznajcie projektantkę Annę Karczewską, która opowiada o swoich początkach w branży i trudach bycia przedsiębiorcą w czasach pandemii koronawirusa.

Tym samym, rozmową z Anną zaczynam na The Blonde Taste cykl wywiadów z prawdziwymi #FPC., czyli Female Power Corp.. Kobietami, które podążają za swoimi marzeniami, motywują do zmian oraz napędzają do działania innych. Kobietami, które potrafią postawić na swoim i chcą zmieniać świat na lepszy.

Anna Karczewska

Czasy są wyjątkowo trudne. Na pewno nie muszę powtarzać, że wiele branż zamarło ze strachu o swoją przyszłość. Branża mody niestety jest jedną z nich. Konsument obecnie nie jest skupiony na poszukiwaniu nowych ubrań czy dodatków. Jego koncentracja jest zupełnie gdzie indziej.

Monika Mozgała: Pracujesz w branży fashion od wielu lat. Przy jakich projektach współpracowałaś i gdzie zdobywałaś doświadczenie. Jakie szkoły skończyłaś?

Anna Karczewska: Tak, to prawda. Pracuję w branży od wielu lat. Od początku swojej ścieżki zawodowej jestem stricte związana z branżą odzieżową. Już w klasie maturalnej byłam całkowicie przekonana, że chce projektować ubrania. Odczuwałam silne pragnienie tworzenia odzieży. Nic nie przynosiło mi większego zapału i rumieńców na twarzy. Ciągnęło mnie do Warszawy, do miejsca gdzie czułam, że nabiorę największego doświadczenia i będę miała najwięcej szans. Nie zawiodłam się. W tamtych czasach nie było jeszcze Akademii Mody na Warszawskim ASP, dlatego wybrałam szkołę MSKPU i kierunek Projektowanie Odzieży. Dodatkowo równolegle studiowałam na Politechnice Warszawskiej Zarządzanie z Inżynierią Produkcji. Doskonale wiedziałam, że takie edukacyjne połączenie sztuki z analitycznym myśleniem wyjdzie mi na dobre. Pracy poszukiwałam jedynie w sektorze mody. Jeszcze przed obroną tytuły magistra na PW zaczęłam pracować dla gdańskiego Reserved. Chciałam zdobywać jak najszybciej i jak najwięcej doświadczenia. Druga marka, dla której pracowałam, to Diverse. Zajmowałam się tam projektowaniem odzieży wierzchniej, przez kurtki i płaszcze, po marynarki i katany. Ogromne doświadczenie, a jeszcze większa radość widząc na ulicach ludzi we własnych pomysłach i rozwiązaniach. To było miłe. Byłam jednak bardzo młoda i wciąż było mi mało. Nie przestałam się rozwijać. Zdecydowałam się także na studia podyplomowe z zarządzania w sektorach mody na Akademii Leona Koźmińskiego. Brałam udział w przeróżnych szkoleniach i wykładach poświęconych modzie. Następnie, nadszedł czas na stanowisko mniej kreatywne, a bardziej analityczne. Zaczęłam pracować w Prosto Wear. Zarządzałam całym przebiegiem produkcji, byłam odpowiedzialna m.in. za terminy, zamówienia, jakość i codzienny kontakt z dostawcami. Te lata wiele mnie nauczyły. Poznałam polski rynek odzieżowy od podszewki. Zasady współpracy, etapy produkcyjne, możliwości technologiczne. To wspaniałe, że mogłam tego doświadczyć. 

MM: Postanowiłaś założyć własną markę. Jak długo trwał proces od pomysłu do jego realizacji?

AK: U mnie trwało to bardzo długo. Samo marzenie stworzenia własnego brandu zagnieździło się we mnie już 10 lat temu, gdy kończyłam szkołę średnią. Wiedziałam jednak, że realizacja takiego pomysłu, bez odpowiedniego przygotowania, wiedzy i doświadczenia może zakończyć się jedynie niepowodzeniem i utratą kapitału. Odkładałam to marzenie na moment, aż będę na nie gotowa. Ukształtowana jako projektantka i pewna jako przedsiębiorca. Wiedziałam, że dopiero wtedy mogę z większym spokojem zainwestować pieniądze i czas w tworzenie własnej marki. Ten czas nadszedł, a ja wciąż nie mogę uwierzyć, że tak szybko. 

MM: Jakie są największe wyzwania dla tak młodego przedsiębiorcy, jak Ty?

AK: Zdecydowanie największym moim wyzwaniem jest osiągnięcie rozpoznawalności brandu. Zależy mi na zdobyciu zaufania wśród moich klientek. Chcę rozwijać markę wprowadzając nowe grupy asortymentowe, tworzyć rzeczy, które nie tylko będą się podobały, ale przede wszystkim będą sprawiały, że kobiety będą się w nich dobrze czuły. Zależy mi na dobrym odbiorze i to jest dla mnie największym wyzwaniem. 

Materiały prasowe Personal Fot. Patrycja Pioch-Makurat

MM: Skąd bierzesz pomysły na własne projekty? Co Cię inspiruje? Jakimi rozwiązaniami kierujesz się przy projektowaniu ubrań?

AK: Pomysły biorę z dnia codziennego. Staram się zaproponować, coś, czego nie można nigdzie indziej kupić. Żeby to były takie rzeczy, które są odpowiedzią na potrzeby kobiet. Obserwuję ulice, ludzi. Monitoruje trendy oraz oferty sieciówek. Często jest tak, że widzę wiele fajnych rzeczy, ale mają swoje mankamenty. Np. bardzo ładna i pięknie skrojona sukienka jest jednak zdecydowanie za krótka. Elegancka, modna bluzka ma dekolt do pępka bez możliwości jego zamknięcia (haftka, zatrzask). Sama będąc nie tylko projektantką, ale także zwykłą konsumentką nie rozumiem takich rozwiązań. Moda komercyjna powinna być modą praktyczną. Ubrania powinny być dopasowane, dające komfort i dobre samopoczucie. Mamy zdecydowanie inne rzeczy do robienia, niż skupianie się nad ciągłym poprawianiem niewygodnego ubrania. Ubrania mają nam pomagać, a nie przeszkadzać. Dlatego w swoich projektach staram się kierować myślą, że to nie jest zwykły rysunek, czy szmatka na wieszak, tylko, że ktoś to będzie nosił. Spędzał w tym cały dzień, stojąc, siadając, idąc, czy biegnąc. To ważne. 

MM: Uważasz, że w dzisiejszych czasach każdy może zostać projektantem? 

AK: Zdecydowanie nie. Taka osoba uczyłaby się na błędach i to nie tylko własnych, ale także swoich klientów. By być projektantem, trzeba mieć wyczucie estetyczne, posiadać umiejętność zachowania proporcji w sylwetce, czy mieć wrażliwość na piękno. To są ważne i istotne podstawy, których większość ludzi może nie mieć. Jednak to nie wszystko. Trzeba rozumieć konstrukcję, technologię odzieży. Trzeba znać materiały i umieć z nimi pracować. Wiele współczesnych osób, które nazywają siebie projektantami, potrafi powiedzieć np. na dzianinę – tkanina. Bolą mnie wtedy uszy. Istotą jest, żeby projektant myślał praktycznie o odzieży. Nie tylko wizualnie. To są lata pracy i doświadczenia.

MM: Twoja marka weszła na rynek podczas pandemii koronawirusa. Uważasz to za swoją szansę, czy raczej nie? Traktujesz to jako spore wyzwanie?

AK: Cóż. Produkcja była już na ukończeniu, a sklep internetowy w trakcie tworzenia, kiedy praktycznie z dnia na dzień doświadczyliśmy tej sytuacji. Czasy są wyjątkowo trudne. Na pewno nie muszę powtarzać, że wiele branż zamarło ze strachu o swoją przyszłość. Branża mody niestety jest jedną z nich. Konsument obecnie nie jest skupiony na poszukiwaniu nowych ubrań czy dodatków. Jego koncentracja jest zupełnie gdzie indziej. Dodatkowo izolacja i brak spotkań towarzyskich, imprez, czy wydarzeń też nie napędza sprzedaży w sektorze mody. Start nowej marki w takim momencie jest wyjątkowo niekorzystny. Jednak staram się traktować to jako wyzwanie. Nie zniechęcać się. Jestem optymistką i wierzę, że już niebawem branża mody się dźwignie. Ludzie dalej będą wychodzić z domu, spotykać się, chodzić do pracy, czy na różnego typu wydarzenia. Nawet porządne ubrania w końcu się niszczą, a przede wszystkim nudzą. To nie jest dobry moment na wejście na rynek z nową marką, jednak jak sam p. Michał Zaczyński pisze „…na dobrze przemyślaną, wiarygodną markę zawsze znajdzie się miejsce.”

Materiały prasowe Personal Fot. Patrycja Pioch-Makurat

MM: Na jakim etapie widzisz swoją markę za rok?

AK: Jestem pracowita i mocno staram się dążyć do celów. Dlatego rok czasu to dla mnie dużo. Przez ten rok jestem w stanie naprawdę wiele zdziałać. Liczę, że będę miała kilka grup towarowych w swojej ofercie, współpracowała z coraz to większą ilości butików stacjonarnych, a także wejdę na rynki zagraniczne. 

MM: Czy uważasz, że sprzedaż online branży fashion wzrośnie?

AK: Ona nieustannie rośnie od kilku lat. Na pewno w obecnej sytuacji wiele firm odzieżowych, do tej pory skupiona głównie na sprzedaży stacjonarnej, doceni potęgę e-commerce. Wiele marek po zamknięciu galerii handlowych musiało wyjść z taką ofertą do swojego klienta, który do tej pory kupował jedynie stacjonarnie. Wspaniałym przykładem jest tutaj jedna polska marka, która dla ułatwienia procesów zakupów online dla swoich klientek (przeważnie w średnim wieku i starszym), wprowadziła możliwości składania zamówień telefonicznie. Wspaniałe. Uważam, że dla wielu osób stroniących od zakupów online poprzez sklepy www, takie rozwiązanie jest idealne. Także, zarówno wiele klientów dotychczas nieprzekonanych do e-handlu w sektorze odzieży, zacznie się na niego otwierać. Tak, jak i wszystkie marki odzieżowe bardziej skupią swoje działania na rozbudowaniu swojej sprzedaży online. 

MM: Jakie masz zdanie o platformach sprzedażowych dla marek fashion. Uważasz, że jest sens zakładania na nich własnego sklepu?

AK: Wszystko zależy od warunków współpracy. Przy takiej sprzedaży dzielisz się z platformą swoją marżą. To oczywiste i naturalne. Trzeba to zaakceptować. Jednak niekiedy zdarza się, że takie platformy próbują na nas żerować, pobierając liczne dodatkowe opłaty. Wtedy może już być ciężko, zwłaszcza na początku istnienia marki. Powinno to być zrównoważone, przemyślane. Trzeba też myśleć o docelowej grupie odbiorców takiej platformy – czy trafisz do nich ze swoim produktem, czy jednak nie wzbudzisz żadnego zainteresowania. Niekiedy można usłyszeć, że obecność marki na takiej platformie www gubi jej DNA, tożsamość. Jest w tym ziarno prawdy, choć i tu należy złapać balans. Pamiętajmy, że taki rodzaj sprzedaży to też forma reklamy, marketingu. By tak marka mogła naprawdę istnieć, czyli mieć sprzedaż, a nie być tylko wytworem pięknej wyobraźni. Dlatego taka decyzja powinna być przemyślana i rozsądna. Powinna być na zasadzie biznesowej win-win, czyli dwie strony wygrywają. 

Materiały prasowe Personal Fot. Patrycja Pioch-Makurat

MM: Wracając do inspiracji… Jakie są twoje trzy ulubione filmy oraz książki, które możesz polecić swoim klientkom?

AK: Trzy filmy, które zdecydowanie mogę polecić to: The Hours w reż. Stephen Daldry, Intouchables oraz American history X. Za to moje trzy ulubione książki to: Sztuka zwycięstwa, Potęga podświadomości oraz Absolwenci.

MM: Twoje motto, którym kierujesz się w życiu?

AK: Design your own world.

Więcej o kampanii Personal wiosna-lato 2020 przeczytasz tutaj – Personal S/S 2020. Twój wizerunek to Ty

Personal Women’s Fashion Concept

Instagram @personal_womens_fashion

personalstore.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *